Jak wybrać firmę lub freelancera do stworzenia strony internetowej?
Robię strony internetowe od 10 lat i mam na koncie ponad 250 zrealizowanych projektów — od wizytówek lokalnych zakładów rzemieślniczych, przez sklepy WooCommerce z tysiącami produktów, po strony korporacyjne dla firm produkcyjnych. W tym czasie widziałem chyba każdy możliwy sposób, w jaki współpraca klienta z wykonawcą może się rozjechać: zniknięcia w połowie projektu, strony bez dostępu do panelu administracyjnego, umowy napisane tak, że klient nie miał żadnych praw do własnej strony. Ten artykuł nie jest po to, żeby przekonać Cię, że freelancer jest zawsze lepszy niż agencja albo odwrotnie. Jest po to, żeby dać Ci konkretne narzędzia do oceny — takie, których sam bym użył, gdybym miał dziś szukać kogoś do zrobienia strony i nie znał się na branży od środka.
Cena to najgorszy punkt wyjścia — ale porozmawiajmy o liczbach
Większość poradników każe „nie kierować się ceną”, po czym nie podaje żadnych konkretów, więc czytelnik i tak wybiera najtańszą ofertę, bo nie ma z czym jej porównać. Zróbmy to inaczej — oto realne widełki rynkowe w Polsce w 2026 roku, z mojego doświadczenia i rozmów z kolegami po fachu:
- Prosta strona wizytówkowa (do 5 podstron) — 2500–6000 zł netto. Poniżej tej kwoty ktoś prawdopodobnie stawia gotowy szablon bez dopasowania, albo korzysta z darmowego kreatora i dolicza swoją marżę.
- Rozbudowana strona firmowa z indywidualnym projektem graficznym — 6000–15 000 zł netto, w zależności od liczby podstron, integracji (CRM, formularze, kalkulatory) i tego, czy grafika jest projektowana od zera.
- Sklep internetowy na WooCommerce — 8000–25 000 zł netto dla typowego sklepu do 500 produktów. Powyżej tego pułapu wchodzą indywidualne integracje z magazynem, systemami płatności ratalnych czy porównywarkami cen, i cena rośnie proporcjonalnie.
- Audyt SEO — 800–3000 zł netto jednorazowo, w zależności od wielkości serwisu i głębokości analizy technicznej.
- Stałe pozycjonowanie — 800–3000 zł netto miesięcznie dla lokalnej firmy, więcej dla konkurencyjnych branż ogólnopolskich (finanse, ubezpieczenia, prawo).
Jeśli oferta odbiega od tych widełek o więcej niż 30–40% w dół, zapytaj wprost, co dokładnie wchodzi w zakres — bardzo często okazuje się, że brakuje w niej responsywności mobilnej, testów, albo że „strona” to w istocie jedna gotowa paczka szablonu odsprzedawana bez zmian dziesiątkom innych klientów. Z drugiej strony, wysoka cena też nie gwarantuje jakości — płacisz czasem za markę agencji i jej biuro w centrum miasta, a projekt i tak robi ten sam junior, którego zatrudniłby freelancer.
Portfolio kłamie częściej, niż myślisz — o co naprawdę pytać
Ładne zrzuty ekranu na stronie „realizacje” nic nie mówią o tym, czy wykonawca dotrzymuje terminów, reaguje na maile, albo czy strona w ogóle działa poprawnie na telefonie. W mojej praktyce nauczyłem się, że wartościowsze od oglądania portfolio jest zadanie trzech pytań:
- „Czy mogę zadzwonić do jednego z Twoich ostatnich klientów?” — Solidny wykonawca ma przynajmniej 2–3 osoby, które zgodzą się na krótką rozmowę referencyjną. Jeśli słyszysz wymijającą odpowiedź, to sygnał ostrzegawczy.
- „Czy ta strona z portfolio to szablon, czy projekt od zera?” — Wiele „realizacji” w portfolio to gotowe motywy z ThemeForest z podmienionym logo. To nie jest z definicji złe (dla prostej wizytówki bywa rozsądnym wyborem cenowym), ale musisz wiedzieć, za co płacisz — indywidualny projekt czy konfigurację gotowca.
- „Ile z tych stron nadal jest online i aktywnie zarządzanych przez klienta?” — Sprawdź to sam, wpisując adresy w przeglądarkę. Jeśli połowa portfolio to strony „w budowie” albo błędy 404, wykonawca albo nie dba o relacje posprzedażowe, albo klienci są niezadowoleni i zrezygnowali z utrzymania.
Warto też samodzielnie sprawdzić 2–3 strony z portfolio narzędziem PageSpeed Insights Google. Jeśli wynik na urządzeniach mobilnych regularnie spada poniżej 50 punktów, to znak, że wykonawca nie dba o wydajność — a to prosta do zweryfikowania rzecz, o którą nikt nie pyta.
Freelancer czy agencja — szczerze o wadach obu stron
Jako freelancer mam oczywisty interes w tym, żeby zachwalać freelancerów. Nie zrobię tego — uczciwie powiem, gdzie ryzyko leży po mojej stronie barykady, a gdzie po stronie agencji.
Ryzyka pracy z freelancerem:
- Jedna osoba to wąskie gardło — choroba, urlop czy inny duży projekt mogą opóźnić Twoją realizację o tygodnie. Zapytaj wprost, ile projektów wykonawca prowadzi równolegle.
- Brak formalnego zaplecza — jeśli freelancer zniknie z rynku (a zdarza się to częściej, niż branża chce przyznać), zostajesz bez wsparcia technicznego i bez faktury korygującej w razie problemu.
- Nierówna jakość dokumentacji — dobry freelancer zostawi Ci dostępy, instrukcję obsługi i backup; słaby zniknie, zostawiając stronę bez żadnej dokumentacji.
Ryzyka pracy z agencją:
- Projekt często trafia do najmniej doświadczonego pracownika, a rozmowy handlowe prowadzi ktoś zupełnie inny niż osoba kodująca — informacje giną po drodze.
- Wyższe koszty stałe (biuro, kilkuosobowy zespół, dział sprzedaży) przekładają się na wyższą cenę przy tym samym poziomie wykonania.
- Wolniejsza komunikacja — zamiast bezpośredniego kontaktu z wykonawcą, rozmawiasz z account managerem, który przekazuje wiadomości dalej.
Moja szczera rekomendacja: dla prostych projektów (wizytówka, landing page, mały sklep) freelancer z dobrym portfolio i jasną umową zwykle daje lepszy stosunek jakości do ceny. Dla dużych, wielomiesięcznych wdrożeń z wieloma integracjami, gdzie potrzebujesz gwarancji ciągłości nawet przy chorobie jednej osoby, agencja albo zespół 2–3 freelancerów pracujących razem bywa bezpieczniejszym wyborem.
Czerwone flagi, które powinny Cię powstrzymać
Po tylu latach w branży mam swoją prywatną listę sygnałów ostrzegawczych. Jeśli zobaczysz choć dwa z poniższych, zastanów się dwa razy:
- Żądanie 100% płatności z góry. Standardem rynkowym jest zaliczka 30–50% na start i reszta po odbiorze lub w transzach powiązanych z etapami. Pełna przedpłata przy nieznanym wcześniej wykonawcy to ryzyko utraty całej kwoty.
- Brak pisemnej umowy albo choćby potwierdzenia zakresu mailem. Nawet krótka umowa na 2 strony, opisująca zakres, terminy i warunki płatności, chroni obie strony — i to wykonawca powinien być zainteresowany jej podpisaniem, nie tylko klient.
- Odmowa udostępnienia loginu i hasła do panelu administracyjnego WordPressa „bo to firmowe know-how”. Strona i jej dane są Twoją własnością, nie wykonawcy — to musi być zapisane wprost.
- Rejestracja domeny i hostingu na konto wykonawcy, a nie na Twoją firmę. To najczęstsza pułapka, jaką widziałem — po latach klient chce zmienić wykonawcę i okazuje się, że domena formalnie należy do kogoś innego.
- Brak jasnego terminu zakończenia projektu albo odpowiedzi typu „zrobimy to szybko, na pewno się dogadamy”. Solidna oferta zawiera konkretny harmonogram z datami kamieni milowych.
- Komunikacja wyłącznie przez jeden komunikator bez śladu w mailu. Ustalenia „na Messengerze” łatwo się gubią i trudno je udowodnić w razie sporu.
Jak wygląda proces u solidnego wykonawcy — krok po kroku
Żebyś wiedział, czego realnie oczekiwać, oto jak wygląda uczciwie poprowadzony projekt tworzenia strony internetowej — niezależnie od tego, czy zleca się go freelancerowi, czy agencji:
- Krok 1 — Brief i wycena (1–3 dni). Wykonawca zadaje pytania o cele biznesowe, grupę docelową i konkurencję, a nie tylko o „ile podstron”. Wycena jest konkretna, nie widełkowa „od 3000 zł”.
- Krok 2 — Umowa i zaliczka (do tygodnia). Podpisujecie dokument z zakresem, terminami i warunkami płatności. Domena i hosting są rejestrowane na Twoje dane, nie wykonawcy.
- Krok 3 — Projekt graficzny / makieta (1–2 tygodnie). Dostajesz makietę do akceptacji przed rozpoczęciem kodowania — zmiana koncepcji na tym etapie kosztuje godziny, nie tygodnie.
- Krok 4 — Wdrożenie (2–6 tygodni w zależności od zakresu). Regularne raporty postępu — dobry wykonawca pokazuje wersję roboczą na serwerze testowym co 1–2 tygodnie, nie dopiero na koniec.
- Krok 5 — Testy i odbiór. Sprawdzenie na różnych urządzeniach i przeglądarkach, testy formularzy, szybkości ładowania. To moment, w którym zgłaszasz uwagi przed ostateczną płatnością.
- Krok 6 — Przekazanie dostępów i szkolenie. Otrzymujesz pełne dane logowania do panelu, hostingu i domeny, plus krótkie szkolenie z edycji treści — nawet jeśli nigdy z niego nie skorzystasz, powinieneś je dostać.
Jeśli wykonawca na etapie rozmowy handlowej potrafi Ci opisać ten proces bez wahania, to dobry znak — oznacza, że robił to już wielokrotnie i wie, gdzie leżą typowe problemy.
Szukasz wykonawcy, który postawi na przejrzystość zamiast najniższej ceny?
Realizuję projekty dla firm z całej Polski. Bezpłatna wycena — odpowiadam w 24h.
Często zadawane pytania
- Czy tańsza oferta zawsze oznacza gorszą jakość strony?
- Nie zawsze, ale prawie zawsze oznacza inny zakres pracy niż w ofercie droższej — mniej godzin na dopracowanie szczegółów, gotowy szablon zamiast indywidualnego projektu albo brak testów na wielu urządzeniach. Zamiast pytać „dlaczego tak tanio”, zapytaj dokładnie, co wchodzi w cenę: liczbę poprawek, responsywność, optymalizację SEO, czas wsparcia po wdrożeniu.
- Jak sprawdzić, czy freelancer nie zniknie w trakcie realizacji projektu?
- Poproś o referencje od 2–3 ostatnich klientów i faktycznie do nich zadzwoń, sprawdź, jak długo dana osoba działa na rynku (profil na LinkedIn, historia domeny, wpisy w CEIDG) i zacznij współpracę od umowy z jasno rozbitą płatnością na etapy — to naturalnie zabezpiecza Cię przed utratą całej kwoty w razie problemów.
- Kto powinien być właścicielem kodu, domeny i hostingu po zakończeniu projektu?
- Zawsze Ty, jako klient. Domena powinna być zarejestrowana na dane Twojej firmy, hosting opłacany z Twojego konta (lub przynajmniej z pełnym dostępem administracyjnym dla Ciebie), a kod strony i jej zawartość — Twoją własnością od momentu zapłaty. Jeśli wykonawca się temu opiera, to jeden z najpoważniejszych sygnałów ostrzegawczych z całego artykułu.
- Czy warto podpisywać umowę z freelancerem, czy to zbędna formalność przy małym projekcie?
- Warto zawsze, nawet przy projekcie za 3000 zł. Umowa nie musi mieć dziesięciu stron — wystarczy jedna-dwie strony z opisem zakresu prac, terminem realizacji, kwotą i harmonogramem płatności oraz zapisem o przekazaniu praw i dostępów. To dokument, który chroni obie strony, a jego brak jest częstszą przyczyną sporów niż sama jakość wykonania.