Ten wpis to relacja z konkretnego przypadku: sklep na WooCommerce, który zmieniał wykonawcę po latach współpracy z firmą, która przestała odpisywać na maile. Pokazuję, co dokładnie zrobiliśmy, żeby przejście nie kosztowało klienta pozycji w Google, danych klientów ani ani jednego dnia przestoju sklepu.
Telefon, który zaczął się od paniki
Klientka prowadząca sklep z akcesoriami dla zwierząt zadzwoniła do nas z jasnym komunikatem: „Nasza dotychczasowa firma nie odpowiada od trzech tygodni, a hosting kończy się za dziesięć dni”. Sklep generował realny ruch z Google, miał ugryzione pozycje na kilkadziesiąt fraz i bazę klientów w panelu konta liczącą kilka tysięcy osób. Strata tego wszystkiego przez nieudaną migrację byłaby dużo bardziej kosztowna niż samo przeniesienie.
Zanim ruszyliśmy z jakimikolwiek zmianami, zrobiliśmy coś, co brzmi nudno, ale ratuje projekty: pełny audyt tego, co w ogóle istnieje. Kto jest właścicielem domeny, gdzie leży hosting, czy jest dostęp do panelu administracyjnego WordPressa, czy istnieje jakiś backup. Okazało się, że domena była zarejestrowana na starą firmę, nie na klientkę — to był pierwszy problem do naprawienia, i pisałem o tym szerzej w tekście o tym, na czyje dane rejestrować domenę i hosting.

Checklista, którą realnie stosowaliśmy
Poniżej dokładnie w takiej kolejności, jak to poszło u tej klientki. Nie jest to teoria z podręcznika, to lista czynności z jednego konkretnego wdrożenia.
| Etap | Co sprawdziliśmy / zrobiliśmy | Dlaczego to krytyczne |
|---|---|---|
| 1. Własność domeny | Transfer domeny na dane firmy klientki | Bez tego nowy wykonawca nie ma żadnej kontroli nad przyszłością projektu |
| 2. Pełny backup | Kopia bazy danych, plików, mediów przed jakąkolwiek zmianą | Gwarancja, że nic nie przepadnie w razie błędu |
| 3. Mapa adresów URL | Eksport wszystkich adresów stron i produktów z Search Console | Podstawa do sprawdzenia, że po migracji nic nie zniknęło z indeksu |
| 4. Migracja na nowy hosting | Przeniesienie strony bez zmiany adresów URL | Zmiana struktury linków to najczęstsza przyczyna spadku pozycji |
| 5. Przekierowania 301 | Skonfigurowane tam, gdzie adresy musiały się zmienić | Przekazują „moc” starych stron do nowych, zamiast tracić ją bezpowrotnie |
| 6. Monitoring pozycji | Codzienna kontrola kluczowych fraz przez pierwsze tygodnie | Wczesne wykrycie ewentualnego problemu, zanim urośnie |
Cały proces zajął nam kilka dni pracy, rozłożonych tak, żeby sklep ani na moment nie przestał działać — klientka mogła normalnie przyjmować zamówienia przez stronę zamówienia, kiedy w tle kopiowaliśmy dane na nowy serwer.

Co się okazało największym zagrożeniem
Nie migracja plików, a stare wtyczki SEO skonfigurowane w sposób, którego nikt nie dokumentował. Poprzednia firma używała niestandardowych reguł przekierowań w pliku .htaccess, które nigdzie nie były opisane. Gdybyśmy je po prostu nadpisali podczas migracji, część kategorii sklepu straciłaby swoje pozycje z dnia na dzień. Odtworzyliśmy je ręcznie, testując każdą grupę adresów przed publikacją.
Drugim ryzykiem była baza klientów i historia zamówień — w sklepach WooCommerce to dane, które trzeba przenieść z chirurgiczną precyzją, żeby klientki logujące się do koszyka nie zastały pustych kont czy zgubionych historii zakupów.
Efekt trzy miesiące później
Pozycje utrzymały się na tym samym poziomie, a w kilku przypadkach nawet się poprawiły — bo nowy hosting był po prostu szybszy, a to też sygnał, który Google bierze pod uwagę. Klientka miała pełną kontrolę nad domeną, dostępami i backupami, czego wcześniej nie miała wcale. Jeśli szukasz szerszego kontekstu samej procedury, mam osobny, bardziej techniczny wpis o tym, jak bezpiecznie zmienić firmę obsługującą stronę WordPress.
FAQ
Ile trwa bezpieczna zmiana wykonawcy WordPress bez utraty pozycji?
W prostych przypadkach kilka dni pracy technicznej, ale sam monitoring pozycji po migracji warto prowadzić przez kilka tygodni, żeby mieć pewność, że wszystko wróciło do normy.
Czy zmiana firmy zawsze wpływa na pozycje w Google?
Nie musi, jeśli adresy URL się nie zmieniają i migracja jest przeprowadzona ostrożnie. Ryzyko rośnie tylko wtedy, gdy ktoś przy okazji „odświeża” strukturę strony bez przemyślenia przekierowań.
Co jeśli stara firma nie chce oddać dostępów?
To dość częsty scenariusz, zwłaszcza gdy relacja się popsuła. Wtedy kluczowe jest ustalenie, na czyje dane zarejestrowana jest domena i hosting — to daje realną podstawę prawną do odzyskania kontroli.
Czy trzeba robić pełny backup przed migracją, nawet jeśli nowy wykonawca zapewnia, że wszystko pójdzie gładko?
Zawsze. Backup to jedyna gwarancja, że w razie jakiegokolwiek błędu wracasz do punktu wyjścia w kilka minut, a nie zaczynasz odbudowę strony od zera.