Ile kosztuje modernizacja i redesign starej strony WordPress?
W ciągu 10 lat i ponad 250 zrealizowanych projektów co czwarte zlecenie, które do mnie trafia, to nie jest „zbuduj mi stronę od zera” – to „mam już stronę, działa, ale wstyd mi ją pokazać klientom, i chcę to poprawić”. To zupełnie inny lejek decyzyjny niż przy nowej stronie. Klient nie kupuje obietnicy – kupuje poprawę czegoś, co już generuje (albo generowało) telefony i maile. I dlatego pytanie „ile to kosztuje” ma tu inną odpowiedź niż w typowych cennikach agencji, bo cena zależy w połowie od tego, co jest pod maską starej strony, a nie tylko od tego, jak ma wyglądać nowa.
Redesign czy budowa od zera – jak to się realnie rozstrzyga
Zanim policzysz koszt, trzeba odpowiedzieć na jedno pytanie: czy stara strona ma wartość, której nie da się łatwo odtworzyć. W praktyce sprawdzam pięć rzeczy, zanim zaproponuję klientowi kierunek:
- Ruch organiczny z Google Search Console. Jeśli strona ma realny ruch (kilkaset+ wejść miesięcznie) i konkretne frazy, na które się wyświetla, to jest to kapitał wart więcej niż nowy design. Redesign z zachowaniem struktury URL i treści. Budowa od zera od razu obniża ten ruch na kilka-kilkanaście tygodni, czasem trwale.
- Wiek i stan techniczny silnika. Strona na page builderze sprzed 6-8 lat (stary Visual Composer, Divi 2.x, WPBakery bez aktualizacji), z PHP 7.2 i wtyczkami, które nie dostały aktualizacji od 3 lat, to nie jest kandydat do „odświeżenia” – to dług techniczny, który trzeba spłacić budową od nowa, choćby treść była świetna.
- Jakość istniejącej treści. Jeśli teksty są sensowne merytorycznie, tylko źle sformatowane i bez zdjęć – to jest do uratowania. Jeśli treść to dwa akapity ogólników sprzed dekady, redesign i tak wymusi przepisanie, więc różnica kosztowa między „modernizacją” a nowym projektem się zaciera.
- Struktura informacji. Firma, która w międzyczasie zmieniła profil działalności (np. z wykonawcy budowlanego na dewelopera), potrzebuje nowej architektury informacji, nie nowej skórki na starą.
- Budżet na utrzymanie w przyszłości. Stara strona bez dokumentacji, budowana przez kogoś, kto już nie odpowiada na telefon, zwykle kosztuje więcej w „archeologii” (rozkminianiu, co i dlaczego zrobiono) niż w samej pracy nad nowym wyglądem.
Reguła, którą stosuję w praktyce: jeśli trzy z pięciu punktów wypadają na „tak, warto ratować” – robię redesign. Jeśli dwa lub mniej – rekomenduję budowę od zera, nawet jeśli klient przyszedł z hasłem „tylko odśwież mi wygląd”.
Widełki cenowe – ile faktycznie płaci się za modernizację
Poniżej realne przedziały z rynku (Polska, freelancer/mała agencja, nie duży dom mediowy warszawski, gdzie stawki bywają 2-3x wyższe za tę samą pracę):
- Odświeżenie wizualne (facelift), ta sama treść, do 10 podstron: 3000-7000 zł. Nowy motyw lub przebudowa układu na istniejącym silniku, bez zmiany CMS, z zachowaniem adresów URL. Czas: 1,5-3 tygodnie.
- Redesign średni, 10-25 podstron, nowa architektura treści: 8000-18 000 zł. Nowy projekt UX/UI, przepisanie części tekstów pod SEO, optymalizacja szybkości, wdrożenie na nowoczesnym stacku (np. blocks/Gutenberg zamiast starego page buildera). Czas: 4-7 tygodni.
- Redesign dużej strony korporacyjnej, 25-60 podstron, wielojęzyczność lub integracje z CRM: 18 000-35 000 zł. Czas: 6-10 tygodni.
- Modernizacja sklepu WooCommerce z migracją produktów, zamówień i klientów: 25 000-60 000+ zł w zależności od liczby produktów (istotny próg to ok. 500 SKU – powyżej tego migracja danych i testy integracji z płatnościami/kurierami zaczynają dominować budżet nad samym designem). Czas: 8-14 tygodni.
- Migracja z innego systemu (Wix, Shoper, generator „za 199 zł/mies.”) na WordPress: dolicz 20-40% do powyższych widełek – eksport treści z zamkniętych platform prawie zawsze wymaga ręcznej pracy, bo nie ma sensownego API do wyciągnięcia wszystkiego automatycznie.
Dla porównania: nowa strona firmowa budowana od zera, bez bagażu starej treści i bez presji zachowania pozycji w Google, kosztuje zwykle mniej niż odpowiadający jej zakresowo redesign – bo nie trzeba płacić za pracę „ochronną” (audyt SEO, mapowanie przekierowań, testy regresji). To częsty paradoks, o którym mało kto mówi wprost: uratowanie czegoś bywa droższe niż zrobienie tego od nowa, a klienci płacą tę premię za bezpieczeństwo ruchu, nie za lepszy efekt wizualny.
Co realnie winduje cenę modernizacji (a o czym się nie mówi w wycenach)
Wyceny, które widziałem po stronie konkurencji, często pomijają pozycje, które w praktyce potrafią podwoić budżet:
- Mapowanie i wdrożenie przekierowań 301. Przy stronie ze 150 podstronami to nie jest „kilka linijek w .htaccess” – to ręczna praca nad każdym adresem, żeby żaden URL indeksowany w Google nie zwrócił błędu 404. Przy większych serwisach to bywa 15-20 godzin pracy samo w sobie.
- Legacy custom code. Stare strony często mają „coś dopisanego” przez poprzedniego wykonawcę bezpośrednio w plikach motywu – formularz, integrację z jakimś CRM, niestandardowy kalkulator. Trzeba to znaleźć, zrozumieć i odtworzyć, a dokumentacji zwykle nie ma.
- Treści „schowane” w page builderze. Eksport tekstu z Elementora czy Divi do czystego formatu bywa bardziej pracochłonny niż napisanie tekstu od nowa, bo trzeba rozplątać shortcody i formatowanie.
- Zdjęcia i grafiki bez licencji lub w złej rozdzielczości. Stare banki zdjęć stockowych z 2016 roku dziś wyglądają archaicznie i często trzeba je wymienić w całości – to osobna pozycja kosztowa.
- Integracje zewnętrzne. Płatności, systemy rezerwacji, newslettery, chatboty – każda integracja to router ryzyka: trzeba sprawdzić, czy nowy motyw i wtyczki będą z nią współpracować, i przetestować to osobno.
Mój standard: każda wycena modernizacji, którą wystawiam, zawiera osobną linijkę na audyt techniczny i SEO przed startem prac (zwykle 500-1500 zł, w zależności od wielkości strony) – właśnie po to, żeby te ukryte koszty wyszły na wierzch przed podpisaniem umowy, a nie w trakcie realizacji jako „dopłata”.
Proces krok po kroku – jak to wygląda w praktyce
- Audyt startowy (2-5 dni). Eksport danych z Google Search Console i Analytics, spis wszystkich indeksowanych URL-i, przegląd wtyczek i wersji PHP, lista integracji. To etap, w którym często okazuje się, że „tylko redesign” jednak wymaga głębszej ingerencji.
- Wycena i zakres (1-3 dni). Konkretna liczba podstron, konkretny zakres migracji treści, jasno napisane co wchodzi w cenę, a co jest dopłatą (np. dodatkowe rewizje projektu graficznego ponad 2 tury poprawek).
- Projekt UX/UI (1-3 tygodnie, zależnie od skali). Makiety kluczowych podstron do akceptacji, zanim zacznie się kodowanie – to oszczędza najwięcej czasu na późniejszych poprawkach.
- Wdrożenie na środowisku testowym (staging), nie na żywej domenie. Klient widzi i testuje nową stronę pod adresem tymczasowym, stara strona działa bez przerwy.
- Mapowanie przekierowań 301 i migracja treści. Każdy stary URL dostaje odpowiednik w nowej strukturze. Zero URL-i „w powietrzu”.
- Testy przed publikacją. Formularze, płatności, szybkość ładowania (Core Web Vitals), responsywność na realnych urządzeniach, nie tylko w podglądzie przeglądarki.
- Publikacja i monitoring przez 2-4 tygodnie. Śledzenie pozycji w Google Search Console po starcie – to jedyny sposób, żeby złapać problem z indeksowaniem, zanim przełoży się na spadek ruchu na dłużej.
Jeśli klientowi zależy nie tylko na wyglądzie, ale też na tym, żeby nowa strona realnie pracowała na pozyskiwanie klientów, warto ten proces połączyć z przeglądem oferty pod kątem projektowania i wdrażania stron internetowych od podstaw UX, a nie tylko wymianą szablonu graficznego – bo sam „ładniejszy wygląd” bez poprawy struktury i szybkości rzadko przekłada się na więcej zapytań.
Mity i pułapki – co mówię wprost, nawet jeśli branży to nie pomaga
Kilka rzeczy, o których wykonawcy (freelancerzy i agencje) wolą nie mówić głośno, bo psują sprzedaż:
- „Redesign za 1500 zł” zwykle oznacza podmianę szablonu bez dotykania treści, struktury i SEO. To nie jest oszustwo, jeśli tak jest jasno opisane – ale bywa sprzedawane jako „kompletna modernizacja”, a klient dowiaduje się różnicy dopiero, gdy ruch spada, bo nikt nie zajął się przekierowaniami.
- Straszenie „Twoja strona jest przestarzała, musisz zbudować wszystko od nowa” bywa nadużywane, żeby sprzedać droższy pakiet. W wielu przypadkach, które widziałem, wystarczyła wymiana motywu, aktualizacja wtyczek i optymalizacja obrazków – za ułamek ceny pełnej przebudowy. Zawsze warto poprosić o uzasadnienie techniczne, nie tylko wizualne, dlaczego coś „trzeba” robić od zera.
- Freelancer nie zawsze jest tańszy niż agencja – i to nie zawsze jest zła wiadomość. Uczciwie: część freelancerów (w tym czasem ja) wycenia projekt drożej niż duża agencja robiąca to na hurtowej, powtarzalnej matrycy szablonów – bo mniejszy wykonawca poświęca więcej czasu na indywidualny audyt zamiast kopiować gotowy proces. Tańsza oferta nie zawsze oznacza gorszą jakość, ale prawie zawsze oznacza mniej czasu poświęconego na Twój konkretny przypadek.
- Brak umowy o przeniesieniu praw i dostępów to najczęstszy problem przy zmianie wykonawcy. Zanim zlecisz modernizację nowej osobie, upewnij się, że masz dostęp administratora do WordPressa, panelu hostingu i domeny – bez tego nawet najlepszy redesign utknie na starcie, bo trzeba czekać na poprzedniego wykonawcę.
- Utrata ruchu po migracji zdarza się nawet przy dobrze zrobionym projekcie – typowo 5-15% spadku na 2-4 tygodnie, zanim Google ponownie zindeksuje i zaufa nowej strukturze. Wykonawca, który obiecuje „zero spadku, gwarancja”, raczej nie mówi Ci pełnej prawdy – to normalna, przejściowa część procesu, a nie błąd.
Rozważasz modernizację swojej strony WordPress?
Realizuję projekty dla firm z całej Polski. Bezpłatna wycena — odpowiadam w 24h.
Często zadawane pytania
- Czy modernizacja strony WordPress zawsze wymaga wymiany całego motywu?
- Nie. Jeśli obecny motyw jest oparty na standardowym, aktualizowanym silniku (np. bloki Gutenberg lub popularny page builder z aktywnym wsparciem), często wystarczy przeprojektowanie warstwy wizualnej i struktury treści bez wymiany silnika. Wymiana całego motywu staje się konieczna dopiero, gdy obecny jest porzucony przez producenta, generuje błędy bezpieczeństwa albo znacząco spowalnia stronę.
- Czy podczas redesignu strona traci pozycje w Google?
- Krótkoterminowo – często tak, o 5-15% ruchu na 2-4 tygodnie, nawet przy poprawnie wdrożonych przekierowaniach 301, bo Google potrzebuje czasu na ponowne zindeksowanie zmienionych adresów i treści. Długoterminowo, przy zachowaniu struktury URL, dobrej migracji treści i szybszej stronie, pozycje zwykle wracają i często rosną, bo nowa strona jest szybsza i lepiej dopasowana do wytycznych Google Core Web Vitals.
- Jak długo trwa modernizacja średniej wielkości strony firmowej?
- Dla strony z 10-25 podstronami realny czas to 4-7 tygodni od podpisania umowy do publikacji, wliczając audyt, projekt graficzny, wdrożenie, migrację treści i testy. Sklepy WooCommerce z migracją produktów trwają zwykle 8-14 tygodni ze względu na testy integracji płatności i logistyki.
- Co jest tańsze – modernizacja istniejącej strony czy budowa nowej od zera?
- To zależy od stanu obecnej strony. Jeśli ma wartościowy ruch organiczny i sensowną treść, modernizacja z zachowaniem struktury bywa droższa niż budowa od zera o 15-30%, bo dochodzi praca nad przekierowaniami, migracją danych i ochroną pozycji SEO. Ta dopłata to koszt bezpieczeństwa ruchu, nie koszt lepszego designu – jeśli strona nie ma wartościowego ruchu ani dobrej treści, budowa od zera jest zwykle tańsza i szybsza.