W skrócie: Dwujęzyczna strona WordPress brzmi jak prosty projekt, dopóki nie zderzy się z hreflangiem, zduplikowaną treścią i tłumaczeniem „na pół gwizdka”. Ten wpis zbiera siedem błędów, które najczęściej widzimy przy takich wdrożeniach, i tłumaczy, jak je ominąć zanim zaszkodzą widoczności strony.
Zapytaj dziesięciu właścicieli firm, czy potrzebują wersji angielskiej strony, a dziewięciu odpowie „tak, kiedyś to zrobimy”. Problem zaczyna się, gdy to „kiedyś” faktycznie nadejdzie i okazuje się, że wtyczka do tłumaczeń jest zainstalowana, ale nikt nie pomyślał o strukturze adresów URL, przekierowaniach ani o tym, że Google traktuje każdą wersję językową jako osobną stronę, którą trzeba osobno zoptymalizować. Poniżej lista błędów, które regularnie widzimy przy audytach takich witryn.
1. Tłumaczenie maszynowe bez redakcji człowieka
Automatyczny tłumacz wbudowany w wtyczkę potrafi w kilka minut „przełożyć” całą stronę — i w kilka minut zepsuć jej wiarygodność. Sztywne, dosłowne tłumaczenia widać od razu, a Google też coraz lepiej rozpoznaje treści niskiej jakości. Jeśli druga wersja językowa ma realnie sprzedawać, potrzebuje tekstów napisanych albo przynajmniej zredagowanych przez osobę znającą język docelowy, a nie tylko przepuszczonych przez translator.
2. Brak albo źle wdrożony atrybut hreflang
Hreflang mówi Google, która wersja językowa ma się wyświetlać jakiemu użytkownikowi. Bez niego wyszukiwarka sama zgaduje — i często zgaduje źle, wyświetlając np. wersję polską użytkownikowi z Wielkiej Brytanii. Błędy w konfiguracji (odwrotne kody językowe, brak wzajemnych odniesień między stronami) są jedną z najczęstszych przyczyn tego, że jedna wersja językowa